Po dwóch latach bez podróży

Od zawsze jedynym stanem w którym czułem się dobrze była podróż. Sam fakt, że w razie awarii mogłem wsiąść do samolotu i być gdzie indziej, uspokajał mnie. To przestało być możliwe na dwa lata. 42 dni w Tajlandii przypomniały mi o wszystkim, jednak wymagało to przypomnienia. Prawie jakbym musiał przypomnieć sobie, jak się jeździ na rowerze.

 

Wszystko zaczyna się zawsze tak samo. Czas niby nigdy nie jest idealny, bo odzywają się klienci, spływają maile ze zleceniami, pojawiają się zmiany polityczne, a to przekłada się wprost na wątpliwości. Może to nie jest najlepszy moment? Może przełożymy, odwołamy? A potem przychodzi zdanie tłuczone wszędzie – nigdy nie ma najlepszego momentu lub najlepszy moment jest zawsze.

Z czasem w podróży jest tak, że weekend pozwoli Ci odetchnąć, tydzień się zrelaksować, dwa tygodnie odpocząć, a miesiąc już odciąć od tego co uważasz za jedyne.

Nasza długa lista wydarzeń już wkrótce.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

0

Your Cart

Subtotal:

0,00